Byliśmy, jesteśmy, będziemy („All Out: The No Longer Secret Stories of Queer Teens throughout the Ages”)

All Out: The No Longer Secret Stories of Queer Teens throughout the Ages to antologia opowiadań amerykańskich autorów powieści YA, o której usłyszałam przypadkiem, ale postanowiłam przeczytać, ponieważ słowa „reprezentacja”, „historia” i „fantastyka” działają na mnie jak lep na muchy. Poza tym wpisuje się ona w ruch #ownvoices, promujący twórców wywodzących się z grup mniejszościowych. Muszę przyznać, że okazała się ona być pozycją dość nierówną i pozostawiającą pewien niedosyt, ale mimo to jestem gotowa polecać ją z czystym sercem – a przynajmniej część wchodzących w jej skład opowiadań.

Okładka antologii "All Out: The No Longer Secret Stories of Queer Teens throughout the Ages".Zacznijmy jednak od analizy samego tytułu. „Przez wieki” sugeruje dość sporą rozpiętość czasową, ale zawartość tak do końca tej obietnicy nie spełnia. Starożytność nie pojawia się w ogóle. Najdalej cofamy się w czasie do drugiej połowy czternastego wieku – i to tylko w jednym opowiadaniu na siedemnaście. Po jednym opowiadaniu otrzymały też wiek piętnasty i szesnasty, osiemnasty i dziewiętnasty po trzy, natomiast aż osiem tekstów dzieje się w wieku dwudziestym. Rozumiem, że był to czas przełomowy dla walki o prawa społeczności LGBT+, jednak ta dysproporcja potwornie kłuje w oczy i w pewnym sensie zaprzecza samemu zamysłowi tej antologii. Skoro chcemy pokazać, że osoby ze spektrum istniały od zawsze, to dlaczego największy nacisk kładziemy na ostatnie stulecie?

Bardzo podobnie sprawa wygląda, gdy przyjrzymy się kwestii miejsca akcji. Dziesięć opowiadań rozgrywa się na terytorium Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej, sześć w Europie (z czego połowa w Anglii) i jedno w Meksyku. Z jednej strony jest to zrozumiałe, mówimy przecież o amerykańskiej antologii, nie ma nic dziwnego w tym, że autorzy piszą o miejscach, które są im znane. Mimo to niesamowicie brakowało mi chociaż dwóch-trzech tekstów, które działyby się w Ameryce Południowej, Afryce, Azji lub na terytorium Oceanii. To na pewno byłaby interesująca perspektywa i możliwość pokazania, że nie wszystkie kultury na Ziemi mają dokładnie to samo podejście do spraw seksualności, cielesności i płci.

No dobrze, pomarudziłam, jednak co w takim razie sprawia, że ta książka jest moim zdaniem warta polecenia? Odpowiedź jest prosta: poziom literacki opowiadań. We wszystkich przypadkach przynajmniej dobry, w większości bardzo dobry, a w przypadku trzech tekstów, które wyjątkowo mnie ujęły, zaryzykowałabym stwierdzenie, że wręcz świetny.

Pierwszym strzałem prosto w serce jest opowiadanie otwierające całą antologię – Roja autorstwa Anny-Marie McLemore. Takim rozpoczęciem kupuje się czytelnika. Ta rozgrywająca się w 1870 roku reinterpretacja baśni o Czerwonym Kapturku chwyta za serce i sączy w nie gniew podobny truciźnie, która, wedle słów bohaterki, płynie w jej żyłach i jest jej bronią używaną w ostateczności. Meksyk po wyniszczającej wojnie z Francją na pewno nie był przyjaznym miejscem do życia – szczególnie dla dziewczyny, do której przylgnęło piętno czarownicy, zakochanej we francuskim dezerterze. To opowiadanie o niezłomności i o tym, że czasem nie pozostaje człowiekowi nic poza zaryzykowaniem wszystkiego, co ma. Dodatkowego uroku zaś dodaje fakt, że protagonistka była wzorowana na postaci historycznej – wyjętej spod prawa Leonardzie Emilii, znanej jako la Carambada. Anna-Marie McLemore doskonale połączyła elementy baśniowe z faktami historycznymi i stworzyła postać, z którą nie sposób nie sympatyzować.

Every Shade of Red Elliota Wake’a to również retelling znanej opowieści – w tym przypadku legendy o Robinie Hoodzie. Narratorem jest Szkarłatny Will, zakochany (z wzajemnością!) w Robinie i całym sercem oddany jego sprawie. Tym razem jednak las Sherwood nie jest tylko schronieniem dla bandy rabusiów, którzy zabierają bogatym i rozdają biednym. To dom i królestwo tych wszystkich, których angielskie społeczeństwo odrzuciło ze względu na ich seksualność, pochodzenie, kolor skóry czy chorobę. Oto kraina wolności, której mieszkańcy są szczęśliwsi niż królowie na ich pięknych tronach – przynajmniej dopóki nie pojawi się Szeryf. Co prawda zwrotu akcji na sam koniec łatwo się domyślić, bo autor mruga do czytelnika raz po raz, podrzucając mu kolejne wskazówki, jednak wpisuje się on doskonale w to nowe spojrzenie na starą legendę. Jeszcze długo po zakończeniu czytania nie mogłam wyjść z podziwu dla takiego poprowadzenia fabuły. Co więcej, to właśnie w tym opowiadaniu pojawia się najpiękniejszy moim zdaniem fragment w całej antologii: wygłoszona przez braciszka Tucka krótka afirmacja różnorodności i tego, że każdy człowiek inaczej rozumie bycie szczęśliwym.

Ostatnim opowiadaniem, które chciałabym wyróżnić, jest The Inferno & The Butterfly Shauna Davida Hutchinsona. Dziewiętnastowieczny Londyn to idealne miejsce na zestawienie ze sobą sztuczek iluzjonistów, ich dymu i luster, z prawdziwą magią, z czymś, czego nie da się ani zrozumieć, ani wyjaśnić naukowo. Dwóch głównych bohaterów to również chłopcy, których niby wiele różni, a jednak okazuje się, że są do siebie niesamowicie podobni. Ich historia jest wzruszająca i podnosząca na duchu, mimo dość ponurych okoliczności, w których przyszło im się poznać i żyć. Poza tym zawsze doceniam, gdy autor potrafi sprawić, że postacie wyznają sobie miłość nie za pomocą prostego „kocham cię”, a swoim działaniem i jakąś frazą, która jest tylko ich, i pokazuje, jak dobrze się nawzajem znają. Zapewne znajdą się osoby, które zarzucą autorowi, że moc, jaką dysponuje Wilhelm, jest dziełem imperatywu narracyjnego i w pewien sposób będą mieć rację. Jednakże moim zdaniem w tym konkretnym przypadku ten zabieg jest jak najbardziej zrozumiały i działa doskonale.

Moim największym zarzutem wobec All Out jest fakt, że w pewnych momentach wydaje się zapominać o swojej myśli przewodniej. Jednak nie zmienia to faktu, że zawiera masę ciepłych historii, które bardzo poprawiają humor. Do tego w ładny sposób pokazuje młodym ludziom, którzy muszą mierzyć się ze swoimi wątpliwościami, problemami okresu dorastania, prześladowaniami i szykanami, że nie są sami. Taki przekaz jak najbardziej należy promować.