Człowiek, to brzmi dumnie (Sense8, Netflix)

Ośmioro ludzi oddalonych od siebie nawzajem o tysiące kilometrów staje się, w tej samej chwili, świadkami dramatycznej śmierci nieznanej im kobiety. Coś, co na początku każdemu z nich zdaje się nieprzyjemnym koszmarem, okazuje się początkiem nowej rzeczywistości, w której żadne z nich już nigdy nie będzie samotne – jeśli zaakceptują niezwykłą więź, która zaczyna ich łączyć i sprawia, że odwiedzają się nawzajem, zaczynają słyszeć swoje myśli i dzielić uczucia, aż wreszcie – działać jak jeden organizm. Niestety, bycie częścią gromady (z ang. cluster) okazuje się mieć swoją cenę…

Sense8 to serial, który nakręcony jest jak kilkunastogodzinny film i dlatego na początku akcja rozwija się bardzo powoli, a my dostajemy szansę, by na spokojnie poznać naszych bohaterów: Capheusa, optymistycznego kierowcę z Nairobi; Kalę, głęboko wierzącą farmaceutkę z Mumbaju; Lito, popularnego meksykańskiego aktora; Nomi, zaangażowaną haktywistkę z San Francisco; Riley, pochodzącą z Islandii wrażliwą DJ-kę; Sun, mistrzynię kickboxingu i córkę biznesmena z Seulu; Willa, wierzącego w sprawiedliwość policjanta z Chicago; i wreszcie Wolfganga, włamywacza wychowanego we wschodnim Berlinie. Pozornie bohaterów niewiele łączy, a dzieli zdecydowanie więcej niż odległość geograficzna. Pozornie, bo począwszy od przepięknej, ukazującej miejsca i ludzi z całego świata czołówki, a kończąc na rozwiązaniu większości wątków, serial stara się mówić jak najwięcej o tym, co nam wspólne, a różnorodność bohaterów staje się szybko ich główną siłą.

Bohaterowie Sense8 – kadr z serialu
Bohaterowie Sense8 – kadr z serialu

Przede wszystkim Sense8 jest projektem bardzo autorskim, stworzonym przez siostry Wachowskie i J. Michaela Straczynskiego. Widać to głównie w rozmachu produkcyjnym i epickiej intrydze rozpisanej na wyraźnie więcej niż dwa sezony, ale także w lekkości, z jaką historia przeskakuje od kameralnych – nieraz nawet do pewnego stopnia komicznych – dramatów pojedynczych bohaterów do wielkich zagadek i rozważań nad kondycją całego społeczeństwa. Rzadko zdarza się, że jakaś historia ma szansę poruszenia tak wielu współczesnych problemów społecznych i wpisania ich w główną fabułę – tutaj pomysł, aby bohaterowie pochodzili z tak różnych środowisk, pozwala na wspaniałe obracanie tropów i dostarcza świeżego spojrzenia na to, co dzieje się obecnie na świecie. Ale jednocześni jest to przede wszystkim wspaniała rozrywka, okraszona zdjęciami z wielu przepięknych lokalizacji (Islandia!) i świetnie dobraną do scen muzyką. Rozczarowani mogą być jednie fani akcji i thrillerów – choć miejscami drżymy z niepokoju o bohaterów, główny wątek tajemniczej, ścigającej ich złej organizacji zdaje się momentami pretekstowy i jak dla mnie był najsłabszą częścią całości (co nie znaczy, że nie dostarcza okazji do kilku świetnych zwrotów akcji i przepięknych choreograficznie scen walki).

Gdybym miała opisać Sense8 jednym słowem, powiedziałabym: humanistyczny. To opowieść, która wyłuskując nam ośmioro reprezentujących najróżniejsze kultury i grupy społeczne bohaterów, tak naprawdę stawia w centrum człowieka i tym człowiekiem nie przestaje się fascynować. Serial zadaje niezliczone pytania na temat tego, co nam najbliższe: tożsamości, seksualności, religii, śmierci, powinności wobec rodziny i wobec bliskich, akceptacji i wykluczenia. W dodatku na większość tych pytań dostarcza radykalnie wręcz jasnych odpowiedzi. Jeśli Sense8 jest jednak manifestem, to jest to przede wszystkim manifest wiary, jaką twórcy pokładają w ludzkości. Tak, jesteśmy różni – zdają się mówić – ale gdybyśmy tylko spojrzeli przez chwilę na świat cudzymi oczami, moglibyśmy być może porzucić bezsensowne konflikty i dostrzec prawdziwe piękno tkwiące w tej różnorodności.