Najwspanialszy serial na świecie (Doctor Who, BBC)

Jak zareklamować Doctor Who – serial-legendę, serial z ogromnym fandomem i ogromną liczbą odcinków, książek, słuchowisk i komiksów towarzyszących? Serial, który niejedną osobę odstraszył ogromem materiału i złą jakością efektów specjalnych? Jak opowiedzieć o fabule serialu, który od 55 lat zmienia showrunnerów i autorów odcinków? Jak opowiedzieć o aktorstwie, gdy cała obsada wymieniana jest co kilka lat? Jak zachwycać się postępowością serialu, skoro każda seria ma potknięcia charakterystyczne dla czasów, w których powstała?

Można powiedzieć, że to serial o kosmitce podróżującej przez czas i przestrzeń w statku kosmicznym zakamuflowanym jako policyjna budka telefoniczna. Że tytułowa postać – Doktor – bardzo nie umie stać z boku, kiedy komuś dzieje się krzywda. Że ma w sobie więcej z odkrywcy niż wojownika, ale walczyła w wielu wojnach. Że straciła bardzo wiele i kiedy już myślimy, że nie da rady uleczyć złamanego serca, pojawiają się kolejne osoby, do których przywiązuje się ponad wszystko – nowe (zazwyczaj ziemskie) towarzyszki podróży. Że niedawno w roli Doktor obsadzono genialną aktorkę Jodie Whittaker, a przed nią rolę tę grało w telewizji trzynastu (plus minus) wspaniałych aktorów. Doktor może bowiem zmieniać twarz; nie, musi, kiedy jej ciało jest zbyt zniszczone i potrzebuje regeneracji – a zmiana ta, choć łączy się z bólem i strachem, zawsze jest okazją do zaczęcia na nowo, do odnalezienia nowej formy i sensu. Jak opisać serial, który już w tym krótkim streszczeniu brzmi absurdalnie – a przecież znajdziemy w nim jeszcze dinozaury na statku kosmicznym i wiedźmy w The Globe za czasów Szekspira, i kosmiczne uosobienie nazistów wyglądające jak przerośnięte pieprzniczki z zatkniętą z boku przetykaczką do toalety.

Kadr zajmuje twarz Jodie Whittaker, odtwórczyni roli Doktor. Postać ma krótkie blond włosy rozwiewane przez wiatr, kilka kolczyków w odsłoniętym lewym uchu i zmartwiony wyraz twarzy.
Jodie Whittaker w roli Trzynastej Doktor

Każdy odcinek Doctor Who jest bowiem eksperymentem, zabawą z innym gatunkiem, próbą połączenia kompletnie niepasujących do siebie elementów. Jak powiedział wieloletni showrunner serialu, Steven Moffat, taki eksperyment nie będzie zawsze skutkował idealnym odcinkiem, bo to, co perfekcyjne, staje się w końcu nudne, a Doctor Who zawsze się zmienia, zawsze dojrzewa w końcu do bycia czymś nowym i świeżym. Moffat jednak nie w doskonałości ani nie w oglądalności widzi wartość tego wyjątkowego serialu. Ilu pisarzy zaczęło pisać przez ten serial? – pyta retorycznie. Ile osób zostało dzięki niemu aktorami, artystami, naukowcami? To inspirowanie do poszerzania horyzontów, to ciągłe zawieszanie niewiary, do którego serial nas zmusza, ma szansę wpływać na postrzeganie świata.

Przywołuję tę wypowiedź, bo odnosi się do mnie – to zainspirowana odcinkami Doctor Who napisałam pierwsze opowiadanie. To o tym serialu powstał mój pierwszy tekst publicystyczny. Dzięki niemu zrozumiałam, jaką wartość ma opowiadanie sobie historii, w których na koniec wszechświat jest raz za razem ocalony, a zło zostaje ukarane. Teraz, kiedy w głównej roli obsadzono aktorkę, twórcy serialu udowodnili w dodatku, że doskonale tę misję rozumieją. Trzynasta Doktor już zawsze inspirować będzie dziewczynki do marzenia o ratowaniu wszechświata.

Dlatego obejrzyjcie Doctor Who. Zacznijcie od początku lub od wznowienia serialu w 2005 roku, od pierwszej, piątej, dziesiątej, jedenastej serii. Od Pierwszego, Czwartego, Dziewiątego, Jedenastego, Trzynastej Doktor. Są poradniki, z łatwością znajdziecie też fanów, którzy doradzą wam, od czego zacząć. Obejrzyjcie, ponieważ niewiele jest seriali, w których każdy znajdzie coś dla siebie. Dajcie się zainspirować.